Kontrola drugiej połówki

Kontrola drugiej połówki – dobra czy destrukcyjna?

Każdy, kto kiedykolwiek przebywał w jakimś związku wie, ile pokus czyha na osobę, która jest częścią trwałej relacji damsko-męskiej. Ile osób mających stałego partnera marzy o krótkotrwałym, a nawet jednorazowym „skoku w bok”? Pewnie wiele. Jednocześnie należy uświadomić sobie, że jednym z podstawowych elementów składających się na udany romans, jest obdarzanie drugiej osoby zaufaniem, a nadmierna zazdrość może zniszczyć to, co wspólnie zbudowaliście. Jak to więc jest – czy ciągłe sprawdzanie drugiej połówki jest konieczne, czy też może zabić związek stowarzyszeniesiawtalo.org.pl?

Powszechnie uważa się, że będąc z kimś w związku, nie powinno się niczego taić przed tą osobą. Ale czy takie podejść ma nie mieć granic? Każdy z nas potrzebuje przecież prywatności i posiadania swojej strefy komfortu, do której nikt nie wkracza. Dlatego też nie wolno pozwolić na to, by nasz towarzysz życia sprawdzał, z kim i o czym piszemy czy rozmawiamy, a także żądał od nas dokładnego relacjonowania tego, w jaki sposób spędziliśmy dzień.

Objawem nadmiernej kontroli może być również to, że nasza druga połówka stara się sprawić, żebyśmy jak najrzadziej wychodzili gdzieś sami. Nie oznacza to wyłącznie ograniczenia wypadów do klubu czy kina, lecz również może przejawiać się w odcięciu od krewnych.
Cechą chorobliwie zazdrosnego partnera jest denerwowanie się, gdy w naszym kierunku (np. na spacerze) ktoś wysyła delikatne sygnały chwalące nasze atuty. Nawet gdy chodzi o osobę, która tylko się przygląda i nie oznacza to flirtu.

Częstokroć za łamanie swoich absurdalnych zakazów – kontrolujący wymierza kary – np. daje szlaban na seks. Randki i romantyczne wyjścia również niweluje do minimum, aby pokazać, że może nami manipulować.

Odpowiedź na pytanie o to, jaką – negatywną czy tez pozytywną – moc sprawczą, ma ciągłe weryfikowanie tego, co robi nasz partner, wydaje się banalna. Nikt przecież nie lubi, gdy traktuje się go niczym małe dziecko, które nie może zrobić kroku bez wiedzy rodzica.